Środowisko

Wielka Pacyficzna Plama Śmieci
Wraz z zamknięciem klapy śmietnika przestajemy myśleć o wyrzucanych śmieciach, nie znikają one jednak ale zaczynają drugie, mroczne życie.
Czy śmieci potrzebują rzeczywiście rewolucji, jaką zapowiadały wzbudzające dotąd kontrowersje, wprowadzone 1 lipca 2013 r. nowe zasady gospodarki odpadami? Jeżeli tak, na czym powinna ona polegać ?
Dla rewolucji najważniejsza jest idea.
W 1997 roku przemierzający północny Pacyfik żeglarz i oceanograf Charles J. Moore odkrył coś, co zostało później nazwane Wielką Pacyficzną Plamą Śmieci. „Gdy patrzyłem z pokładu na powierzchnię, która powinna być dziewiczym oceanem, jak okiem sięgnąć widziałem plastik. To nieprawdopodobne ale nie było ani jednego wolnego od plastiku miejsca. Podczas tygodnia, jaki poświęciłem na przepłynięcie tej szerokości geograficznej, niezależnie od pory dnia, plastikowe odpadki były wszędzie.”
Według różnych, przybliżonych szacunków Wielka Pacyficzna Plama Śmieci zajmuje obszar o wielkości od 700 tysięcy do 15 milionów kilometrów kwadratowych, czyli od 0,4 do 8 procent powierzchni największego oceanu świata. W międzyczasie podobnych, olbrzymich plam, występujących w rejonach cyrkulacji prądów morskich na wszystkich oceanach świata, zlokalizowano jeszcze kilka.
W skład oceanicznych plam śmieci wchodzą odpady różnych rozmiarów, od starych sieci rybackich do plastikowych butelek. Podstawową masę stanowi jednak coś znacznie bardziej złowieszczego – drobiny plastiku, tworzące rodzaj gęstej zupy w górnych warstwach wody. Plastik ulegając fotodegradacji rozpada się aż do poziomu zawiesiny złożonej z mikrocząsteczek. Podczas procesu rozpadu do wody uwalniają się toksyczne substancje, jednocześnie cząsteczki plastiku stają się podłożem dla rozwoju unoszących się w toni wodnej drobnych organizmów planktonowych. Stanowią one pierwsze ogniwo łańcucha pokarmowego. Zjadane wraz z planktonem polimery plastiku zatruwają następnie ciała ryb, waleni, ptaków morskich żółwi itp., wbudowując się w ich tkanki.
Przypuszcza się, że podstawowym źródłem plastiku, zatruwającego połacie mórz i oceanów, są lądy: to z nich wraz z nurtem rzek docierają do morskiej toni niefrasobliwie wyrzucone butelki i niesione wiatrem worki.

Kiełbasa w gazecie
Nadrzędną ideą świadomej gospodarki odpadami, ideą, za której realizację odpowiedzialność ponosi każdy z nas, niezależną od takiego czy innego systemu segregacji, musi być zminimalizowanie przedostawania się śmieci do ekosystemu.
Prowadzą do tego dwie podstawowe zasady: wstrzemięźliwość i oszczędność. Wstrzemięźliwość rozumiana jako ograniczenie używania substancji i materii mogących stać się odpadem, w szczególności tworzyw sztucznych oraz tak zwanych odpadów niebezpiecznych.
Oszczędność, polegająca na wielokrotnym używaniu przedmiotów, opakowań i przedłużaniu cyklu ich użytkowania.
Ważne jest także odpowiednie zagospodarowanie lub zabezpieczenie powstających odpadów, w czym istotny udział powinien mieć system segregacji i recyklingu.
Przed wyborem rozwiązania najmniej szkodliwego dla środowiska stajemy kilkadziesiąt razy dziennie, najczęściej bezrefleksyjnie. Aby zobrazować powyższe zasady, prześledźmy proces pakowania śniadania, jako jeden z przykładowych, codziennie dokonywanych wyborów. Jeżeli kanapki zawijamy w folię aluminiową lub plastikową, zużywamy materiały, na których wydobycie i wyprodukowanie konieczne było zużycie znacznych ilości energii, wiążące się z emisją dużej ilości dwutlenku węgla i zanieczyszczeń. Rozkład worka plastikowego to proces bardzo długi, negatywnie oddziaływujący na środowisko. Wybierając papier korzystamy z materiału, którego pierwszy etap produkcji – czyli po prostu wzrost lasu dostarczającego drewna, nie tylko nie szkodzi środowisku ale zdecydowanie poprawia jego stan. Papier śniadaniowy możemy użyć kilkakrotnie a ostatecznie jako organiczny rozłoży się bez szkody dla przyrody.
Jeżeli wielokrotne użycie papieru wydaje się komuś nieapetyczne, niech pomyśli o śmierdzących, przepełnionych śmietniskach i gęstej brei zamiast wody, będących efektem nieumiarkowanej produkcji odpadów.
Niedawne, oby nie bezpowrotnie minione, są czasy, gdy gospodarstwo domowe praktycznie nie potrzebowało śmietnika. Kilkadziesiąt lat temu tworzywa sztuczne były rzadkie, nieliczne przedmioty szklane i metalowe ze względu na przedstawianą sobą wartość użytkowane były przez pokolenia a odpadki organiczne trafiały na kompost stający się naturalnym nawozem. Do takiego modelu wstrzemięźliwości i oszczędności powinniśmy dążyć.

Zniknąć jak Pompeje
Na początku naszej ery Neapol uniknął losu Pompei zasypanych popiołami Wezuwiusza. 2 tysiące lat później zniknął pod zwałami śmieci.
Powtarzające się kilkukrotnie w ostatnich latach problemy, wynikające z nagromadzenia na ulicach Neapolu wielkiej ilości odpadów komunalnych, nie mieszczących się na przepełnionych wysypiskach, to tylko mały przykład tego, czym grozi niekontrolowana nadprodukcja śmieci.
Ekologiczny serek, tak korzystnie zaspokający zapotrzebowanie na wapń, zapakowany jest w grubą warstwę plastiku, zamkniętą dodatkowo warstwą aluminium. Czysta, źródlana woda zamknięta jest w plastikowej butelce. Wszystko to dostarczamy do środowiska, z którego następnie korzystamy.
Większość z nas oburza rzucony na ziemię papierek albo strasząca na skraju lasu stara lodówka. Czy jednak zastanawiamy się, co staje się z detergentami, zużytymi często w nadmiarze na wypucowanie łazienki? W reklamach środków czystości wszystko kończy się na usunięciu obrzydliwych osadów oraz zarazków i na lśnieniu znowu przyjaznej przestrzeni. W momencie spuszczenia wody w toalecie detergenty nie znikają ale zmieniają oblicze z naszego sprzymierzeńca na niebezpieczną truciznę.
Chociaż zakrawać to może na przesadę, pomyślmy następnym razem przed uruchomieniem spłuczki, czy kawałek papieru toaletowego zamiast do wody nie powinien trafić raczej do kosza na śmieci, a następnie na wysypisko, na którym po prostu rozłoży się. Wrzucenie papieru do wody rozpoczyna jego cykl życia jako śmiecia, który ostatecznie musi być usunięty w oczyszczalni ścieków – przy zużyciu odpowiednio dużej porcji energii, lub zasili zawiesinę zanieczyszczeń, krążącą w wodach. Wybór kosza a tym samym docelowo wysypiska śmieci, gdzie papier zostanie zutylizowany, kończy obieg odpadu w środowisku. Niekiedy dobre intencje przynoszą złe rezultaty. Osoby palące, wykazujące przy tym zmysł porządku, w przypadku braku kosza na śmieci wyrzucają niedopałek papierosa do studzienki ściekowej lub na trawnik, spoglądając jednocześnie z niesmakiem na niekulturalnego prostaka, który rzucił niedopałek na chodnik. Nie zachęcam w żadnym wypadku do naśladowania któregokolwiek z wyżej opisanych, jednak zawsze sytuacje takie budzą we mnie co najmniej mieszane uczucia. Niedopałek rzucony do studzienki ściekowej przestanie być widoczny ale zatruje wodę, niedopałek na trawniku zapewne pozostanie tam aż rozłoży się całkowicie, wsiąkając w glebę, natomiast niedopałek na chodniku zostanie zamieciony i trafi do kosza a później na wysypisko.
U podstaw właściwego zagospodarowania odpadów leżą często proste zasady. Dobrym przykładem są plastikowe worki, których powszechności nie udało się ograniczyć nawet w krajach zaawansowanych cywilizacyjnie. Po pierwsze każdy worek powinien być w miarę możliwości użyty co najmniej kilkukrotnie. Po drugie, przed wyrzuceniem, obojętne czy do segregacji, czy do zwykłego kosza, worek należy przewiązać, co znacznie ograniczy ryzyko porwania go przez wiatr. Dlaczego jest to takie ważne? Zamiast na wysypisko, niesione wiatrem worki trafiają z powrotem do śmieciowego obiegu zatruwającego środowisko.
Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, od zguby ratuje nas tylko … zrównoważone gospodarowanie
Torpedowanie wiadomościami o poszerzającej się dziurze ozonowej czy postępującym efekcie cieplarnianym spowodowanym działalnością ludzką a w szczególności zużyciem paliw kopalnych, spotyka się często z niedowierzaniem a nawet podejrzeniem o ukryte poza ekologiczną fasadą grube interesy, zwłaszcza jeżeli głos przestrogi dochodzi z kolejnej konferencji na Bali, na którą uczestnicy dotarli samolotami odrzutowymi, mozoląc się następnie na bankietach w klimatyzowanych salach.
Można oczywiście mieć wątpliwości, czy klimat się zmienia i czy jest to winą człowieka. Można negować rozmaite informacje, uzmysławiające postępującą degradację naszej planety. Prawdę mówiąc, ja również Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci osobiście nie widziałem.
Niezależnie jednak od wiary w prawdziwość jednostkowych faktów i słuszność poszczególnych teorii potrzebujemy zrównoważonego gospodarowania nie tylko aby ochronić nasze środowisko ale po prostu by zachować trwałość i dotychczasową postać naszej cywilizacji. Oszczędność i wstrzemięźliwość chroniące przyrodę przed zalewem śmieci i niebezpiecznych konsekwencji ich obecności są ważnym aspektem działań na rzecz zrównoważonego rozwoju.